| include"menu_lewe.php"; ?> |
|
| WRAŻENIA Z JAZDY |
Test | Nissan NV200
Dwie osoby plus ładunek
02.09.2011 | tekst: Jacek Dobkowski | foto: archiwum
Nissan NV200, kompaktowe auto dostawcze, zaskakuje możliwościami transportowymi, nieco gorzej z funkcjonalnością kabiny. Poziom bezpieczeństwa może być wysoki, o ile weźmiemy bogatszą wersję Comfort i dokupimy pakiet Safety.

Dostawczy wóz ma zazwyczaj mniej poduszek i innych urządzeń podnoszących bezpieczeństwo niż osobowy. Nie inaczej jest w przypadku NV200. Zawsze bierzemy pod lupę podstawowy standard, to co dostanie każdy nabywca danego modelu w polskim salonie. W tym przypadku wersja Basic pielęgnuje cnotę skromności, oferuje jedynie poduszkę kierowcy. Z elementów wpływających na bezpieczeństwo czynne NV200 Van Basic posiada ABS z elektronicznym rozdziałem siły hamowania między osiami EBD i wspomaganie awaryjnego hamowania BA. I nic ponadto, nawet za dopłatą!
Lepiej przedstawia się druga i zarazem ostatnia odmiana, Comfort, zwłaszcza jeżeli przyjrzymy się poduszkom. Seryjnie są dwie czołowe. Tu jako opcja występuje pakiet Safety złożony z bocznych airbagów i systemu ESP. Cena tego pakietu jest umiarkowana, 2068 złotych netto (2523 zł brutto). Drugą odmianą nadwoziową NV200 jest osobowe Combi mieszczące 5, a za dopłatą nawet 7 osób.

W testowanym, 2-osobowym vanie pasy nie miały regulacji wysokości. Stały, górny punkt ich mocowania znajdował się dosyć wysoko. Sygnalizacja niezapiętego pasa bezpieczeństwa - wizualna i akustyczna - dotyczy tylko kierowcy. Lampka kontrolna na lewo od prędkościomierza miga raz na sekundę. Przez 90 sekund towarzyszy jej głośny przerywany pisk, z taką samą częstotliwością. Po tym czasie brzęczyk daje sobie spokój i milknie, ale kontrolka dalej pulsuje. Jeżeli zaraz po odpięciu pasa zatrzymamy się nie gasząc silnika, sygnalizacja wciąż działa. Ba, nawet gdy kierowca wysiądzie i zamknie drzwi, nadal na dwa sposoby przypomina o jego nagannym czynie. Jednak gdy kierowca odczeka wspomniane półtorej minuty i ruszy, brzęczyk już się nie odezwie, ale lampka będzie pulsowała non-stop.

Przewożenie dzieci dostawczym pojazdem to zazwyczaj trudny temat. Tego rodzaju robocze wehikuły często nie posiadają mocowań fotelików typu Isofix. NV200 nie wyróżnia się na plus i nie znajdziemy w nim tych mocowań na fotelu pasażera. Pozostaje więc przymocowywanie fotelika pasami bezpieczeństwa. Jeżeli dziecko podróżuje tyłem do kierunku jazdy, poduszkę pasażera (ale tylko w wersji Comfort) odłącza się za pomocą "stacyjki" z prawego boku kokpitu.
NV200, czy to van czy combi, nie przechodził testów zderzeniowych EuroNCAP. Musimy więc wierzyć Nissanowi na słowo, że "pochłaniające energię uderzenia materiały, z których wykonano zderzak, maskę silnika i przegrodę czołową wpływają na poprawę bezpieczeństwa pieszych uczestniczących w ewentualnym wypadku". W innym miejscu biuletynu prasowego producent chwali się, że "solidna belka poprzeczna chroni chłodnicę". Mamy nadzieję, że belka ta nie zagraża przechodniom w razie ich potrącenia.
Ze swej strony możemy dodać, że na pewno nie grozi pieszemu uderzenie głową w silnik. Wysokoprężna jednostka 1.5 dCi dosłownie ginie pod maską. Jest nieduża, a jej niskie posadowienie obniża przecież środek ciężkości.

Nabywcy aut dostawczych są przyzwyczajeni do zestawiania różnych rozstawów osi, wysokości, silników. Nissan najwyraźniej chce oszczędzić tych męk przy wyborze. Oferuje jedną ładownię o skądinąd dużej objętości 4,2 m3 (ładowność 752 kg) i praktycznie jeden silnik. To 85-konny turbodiesel common rail 1.5 dCi od Renault (ta francuska marka kontroluje Nissana). Druga jednostka, nissanowska benzynowa 1.6 109 KM raczej nie będzie wybierana przez przedsiębiorców. W biznesie, w Polsce liczą się tylko diesle.
Silnik 1.5 dCi pali mało, w naszym teście 6,0-6,5 l/100 km. I to przy 5-biegowej skrzyni. Gdyby zamontowali "szóstkę", konsumpcja byłaby jeszcze skromniejsza.
Funkcjonalność dostawczaka to przede wszystkim łatwość załadunku, wyładunku oraz przymocowania towaru, aby nie wędrował podczas transportu. Godna podkreślenia jest niska krawędź załadunku, zaledwie 524 mm i to mierzone na pustym aucie. Jeszcze lepiej, że udało się konstruktorom zaprojektować tak wąskie nadkola, że mieści się między nimi europaleta. Łącznie do NV200 wchodzą dwie takie palety.

Do mocowania służy 6 uchwytów w podłodze. Rozkładają się bez używania siły - nie o każdym dostawczym pojeździe możemy to stwierdzić. W Comforcie jest jeszcze boczna listwa z hakami - w Basicu jako opcja. Wraz z manualną klimatyzacją tworzy ona pakiet: A/C + Cargo (2638 zł), seryjny w Comforcie.
Nissan seryjnie ma jedne, metalowe drzwi z prawej strony oraz dwuskrzydłowe, asymetryczne z tyłu. Przesuwne drzwi z lewej są traktowane w cenniku jako bogatsza wersja wyposażenia bez odrębnej nazwy i wymaga dopłaty 803 zł. Dla wersji Comfort przedstawia się to tak samo, z tym że wszystkie drzwi posiadają szyby.
Stała przegroda między szoferką, a ładownią również ma okno. Zaletą przeszklenia jest lepsza widoczność przy cofaniu - większa szyba jest ogrzewana i wyposażona w wycieraczkę. Wadą fakt, że rzeczy w zaparkowanym aucie są narażone na wzrok ciekawskich. Nawet jeżeli będzie to aparat fotograficzny, czy laptop.
Dlaczego mają one być ładowni? Ano dlatego, że w szoferce dramatycznie brakuje zamykanych schowków. Owszem jest jeden mały, miedzy przednimi fotelami, ale to stanowczo za mało. Przed pasażerem straszy otwarta wnęka, "na rękawiczki" jak uściśla Nissan w specyfikacji wyposażenia. A kieszenie w drzwiach są wąziutkie.

To jednak niejedyne mankamenty kabiny. Fotel pasażera został pozbawiony regulacji wzdłuż nadwozia. Brakuje haczyka na ubrania (szalenie potrzebnego w dostawczaku), uchwytu dla pasażera pod sufitem, termometru zewnętrznego, wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej - są tylko dwie lampki, jak "woda" jest zimna i jak za gorąca. Gałka dźwigni zmiany biegów jest za szczupła. Dziwne, że obrotomierz stanowi ledwie jedną z funkcji pokładowego komputera. Jest on elektroniczny, mało czytelny. A żeby przełączać te funkcje, trzeba przełożyć dłoń przez lub za kierownicę, bo przycisk od komputera wystaje z prędkościomierza. Takie czynności w czasie jazdy raczej nie sprzyjają bezpieczeństwu.

I właśnie przez te niedostatki Nissan NV200 nie daje pełnej satysfakcji. Samochód zaprojektowano w Japonii, ale nie został w 100 procentach dostosowany do europejskich wymagań. Mimo to chętnym na NV200 polecamy wersję 1.5 dCi Comfort. W gamie tego modelu to najlepszy wybór, dający szansę kupienia ESP i bocznych poduszek.
Testowany model: Nissan NV200 1.5 dCi (85 KM), 5-biegowa skrzynia manualna, prędkość maksymalna 158 km/h, przyspieszenie do 100 km/h w czasie brak danych, średnie zużycie paliwa 5,2 l/100 km, wyposażenie Comfort, cena 69 296 złotych brutto.
|
|
|
include"menu_prawe.php"; ?> |